roweroWAWA

Rowerem po Warszawie i nie tylko…

Ludzie listy piszą

0
Droga dla rowerów przy ul. Światowida

Droga dla rowerów przy ul. Światowida

 

Pamiętacie, jak co jakiś czas na fanpage’u marudziłem (i nie tylko ja – białołęcka gazeta ECHO również) na pryzmy piachu na DDRce na Światowida?
Taaak, wiem, że to Białołęka, której miasto zdaje się nie zaliczać do Warszawy, tym niemniej jednak jest to moja dzielnica i zdecydowanie do Warszawy jak najbardziej należy.

No ale po kolei.

Często jeżdżę ul. Światowida, choć jednak ostatnio wybieram równoległą Odkrytą (nie ma DDRki, ale jest za to równy asfalt i dość spokojny ruch), ze względu na rozkopane drogi dla rowerów wzdłuż Światowida (budowa linii tramwajowej na Tarchomin). To była chyba w lipcu albo nawet jeszcze w czerwcu – tak dawno, że już nie pamiętam… Robotnicy rozkopując okolice jezdni, z niefrasobliwością i sporą fantazją wywalili sobie pryzmy piachu ot tak, prosto na drogę dla rowerów. Miejsca dookoła na zwalanie piachu jest pełno, widocznie jednak DDRka była dla nich najwygodniejsza. A, że to przeszkadza rowerzystom? Kto by się tym przejmował, przecież mogą sobie to ominąć, od tego mają kierownice. Dziwne, że na jezdni tych pryzm nie zostawili.

Jak wspominałem – nie pamiętam już, kiedy mnie to zirytowało. Na pewno w okresie wakacji sytuacja wyglądała tak:

 

 

 

Pojawiła się informacja na fanpege’u, oznaczono w niej Pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej, więc pomyślałem, że sprawa będzie załatwiona w kilka dni. Pan Pełnomocnik jednak ma sporo roboty z trwającymi nieustannie od jego powołania zatwierdzeniami projektów nowej infrastruktury, otwieraniem nowych odcinków DDRek czy też innymi, rowerowymi sprawami. Białołęką się za bardzo nie przejął, chlip, chlip… Czekałem, czekałem, aż nadszedł sierpień. W sierpniu jak to w sierpniu – pełna kanikuła, nic się nie dzieje, miejsce wyglądało tak, jak wcześniej, nie licząc tego, że piach zaczęły obrastać chwasty.

Czekałem dalej, aż w końcu nadszedł wrzesień, a ze zmian w tym miejscu nie zaistniało nic, nie licząc wyłączenia oświetlenia tej części ulicy tak, że pryzmy piachu zaczęły po zmroku stanowić już faktyczne zagrożenie. Chwasty też się już elegancko porozwijały i zaczęły wręcz rozrastać. Wziąłem  więc i siadłem do komputera. Poguglawszy doszedłem do wniosku, że najlepiej będzie za pomocą stosownego pisma powiadomić Zarząd Oczyszczania Miasta wraz z Burmistrzem Dzielnicy Warszawa Białołęka. No to skrobnąłem, zresztą bez większego przekonania, taki oto liścik:

 

Treść zgłoszenia wysłanego do ZOM

Treść zgłoszenia wysłanego do ZOM

 

Jakież było moje tzw. „pozytywne rozczarowanie”, gdy 6 (sześć!) dni po napisaniu pisma, otrzymałem taką oto odpowiedź:

Odpowiedź od ZOM

Odpowiedź od ZOM

 

Naprawdę, łańcuch mi opadł! Spodziewałem się co prawda odpowiedzi, ale raz, że nie tak szybko, a dwa – na pewno nie z meldunkiem, że robota wykonana. Niby nic wielkiego – obywatel zgłasza nieprawidłowość odpowiednim służbom, a te reagują i meldują o wykonaniu zadania. No, ale jakoś mi tu profesjonalizmem leciutkim zapachniało, co mnie dodatkowo pozytywnie nastroiło.

Stwierdziłem jednak, że bez wizji lokalnej się nie obędzie, dwa dni później wpadłem w te okolice i voilà – faktycznie posprzątane:

 

Mam z tego w sumie banalnego i rozwleczonego w czasie wydarzenia równie banalny morał: jak ci się coś nie podoba, to zamiast czekać, aż się coś z tym stanie, po prostu to zmień! Niektórzy twierdzą nieco inaczej, coś na zasadzie „nie podoba ci się, to możesz się wynieść”. Ja jednak twierdzę i chyba nie przestanę, że zamiast uciekać, powinniśmy zmieniać rzeczywistość na lepszą, bo nikt za nas raczej tego nie zrobi…

  Wróć na stronę główną

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Co o tym myślisz?

  • Wstaw brakującą liczbę: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

Top
  • Facebook